Wpisy
Spotykamy się u D.B jest też Bern,nasza koleżanka z czasów podstawówki etc etc.
Pijemy sobie kamikadze,gadamy,jemy i ogólnie fajnie jest.
Przyszedł na troche Młody.
FAZA I ; opowiadamy kawały.
Bern ; to tak.Założyciel domu dla dzieci chorych,taki bogaty polityk postanowił wybudować basen dla tych ułomnych dzieci.
No i one skaczą,bawią się,na główkę,nurkują itp. I ten założyciel ; a może wody by Wam wlał?
oczywiście wszyscy szczytujemy,wyjemy i śmiejemy.
mija 5 minut.
gadamy coś o czymś,jakiś inny temat o dzieciach w szkole itp,ple ple.nagle;
D.B ;to były dzieci z dałnem?
Ja; nie,zdrowe.
Młody; czyli takie co miały wode w basenie?
FAZA II kamikadze;
po 15 kieliszku.
Bern ; ja pierdole,ale ta wódka jest chujowa.
Ja ; to nie wódka,tylko cytrynówka.Bo kasy nam szkoda było,a co.
Bern; to jest kurwa jakiś spiryt,za jebane 8zł. (pije łyka)
Bern; ble,ble.
D.B ; ale nie zrazisz się?
Bern; no skądże.(i wypija całość)
D.B; ej jak tak patrzę na te plamki po kamikadze...
Ja; ?
D.B ; jakby smerf nam się porzygał.
Młody też pije z nami.
Ja go strofuje,on pije,ja mu nie pozwalam on pije,ja mu polewam pół ,a Bern do pełna.
Ja; weź się ogarnij,bo babcia mnie zajebie jak wrócisz pijany do domu.
Młody ; przecież to nic nie czuć.
Bern; bo to kurwa słabe jest.
Ja; ta no,nic nie czuć,a wejdziesz nagle do naszego domu i się babci na buty porzygasz.I będzie,że to ja Cię spiłam i pobiłam w bonusie.
Bern; a Ty w jego wieku to...
Ja; zamilcz.Ja to ja.
Młody; to na zdrowie.
Młody koło jakiejś 1 się zmył.
Ja; puśc mi dzynka jak dojdziesz do domu.
Młody; spoko.
Ja; i nie porzygaj się babci na stopy.
FAZA III ścielenie łóżka;
Ja; karbowałyście kiedyś pościel?
D.B i Bern ; ?!
Ja; garbo...wałyście?
D.B i Bern; śmieją się i tarzają po ziemi
Bern ; mówisz o krochmaleniu?
Ja; no to to samo.
Bern; ja pierdole hahah
D.B ; wiesz co,znasz się na tych swoich pierdołach,na książkach też,na filmach też. Ale o tym to kurwa nie masz zielonego pojęcia.
FAZA IV morderca;
chodzi pająk mały po podłodze.
D.B wpada oczywiście w popłoch.
D.B ; o kurwa,o kurwa,gazeta,dajcie gazete!
Ja; (leniwie leżąc na łożku) zostaw go w spokoju.
D.B (złapała za nożyczki i zabiła go nożyczkami) uff.
Ja; (zrywam się z łóżka) kurwa Ty jebana sadystko!
Bern; ahaha o kurwa.
D.B ;...
Ja; ale nie gniewaj się. Jak do mnie powiesz,że jestem dziwka to ja się nie obraże przecież!
FAZA V film ;
D.B poszła myć gary.
Ja i Bern wybieramy film.
padło na "Jak stracić cnotę" (czy jakoś tak)
Bern; no może w końcu się dowiesz.
Ja; ...
(oglądamy,tzn. sprawdzamy czy da się oglądać,przewijamy.ale się nie spodobał,więc po 5 minutach podziękowałyśmy)
Ja; yhym,ta no,na pewno.
FAZA IV zejście ;
oglądamy co innego.
ja poszłam się myć.
D.B ; kuuurwa szybciej,bo my na Ciebie czekamy!
Ja; (chcąc poinformować,że jestem przy łazience dopiero) dochodzę do...
RAZEM; ale że sama?!
Ja; (wzdychając) muszę sobie radzić sama.all the time.
dochodziła 3,wiec zebrałam manatki i wróciłam spać do domu.
zadowolona wyszłam na dwór,żywej duszy zero,piękna noc,księżyc jak kochanek.
pięknie mi się wracało,a po drodze mijałam wesele.
koło 13,jak się wyspałam,poszłam znów do dziewczyn.
okazało się,że się głupie stresowały moim powrotem.
Ja; czy Was pojebało? była 3,miałam ciepłą bluzę Twojego faceta,piękna noc była,potem wesele ; wracało mi się zajebiście.
D.B; ale się bałam,patrzyłam w okno i martwiłam...
Ja; a ja wtedy smacznie spałam.Spokojnie,naprawdę wracało mi się jak nigdy.
Bern ; o,a jakie wesele mijałaś,czyje?
Ja; nie wiem.
D.B ; a Panna Młoda? Jaką miała suknię,ładną?
Ja; białą.
D.B i Bern; ....
i tak oto się skończyło ;-)
Był sobie jakiś dzień,jakieś święto.
A na tym święcie zagrało Kombi.
jestem sobie z D.B,Młodym i kobitami D.B (ciocią i mamą)
ktoś czyta jakieś przemowy.bardzo nudne przemowy.
Ja; no bardzo fajnie,bardzo,ale zaraz tu jebnę.koniec,no.
Młody; ale nudnoooo....
D.B ; (powtarza słowa czytającego ) ale się wyuczył mowy. bla bla przecinek. bla bla kropka.ple ple wykrzynik!
Ja; i teraz trzy kropki! i znów przecinek.
Mama D.B ; ale ja nie rozumiem dlaczego oni nie mogą tego inaczej napisać,prosto,przyjemnie i krótko.
D.B; jak mamo?
Mama D.B ; witam i żegnam.
My; : D
Mama D.B; chce ktoś gumę?
Ja; jaką?
D.B; (wyjmuje z buzi gumę na palec i podstawia mi pod nos ) TAKĄ !
gra Kombi.
Ja ; (klask klask łapkami)
Młody bacznie mi się przygląda.
Młody; wiesz,że klaszczesz jak dziecko z dałnem?
znam tylko 3 czy 4 kawałki tegoż zespołu.
przy każdej nowej piosence patrzę z nadzieją na D.B
Ja; ...?
D.B ; nie,to nie to.
Ja; ... ?
D.B (kiwa przecząco)
Ja;...?
D.B ; (tu mnie nie zauważa)
Ja; ...?
D.B; black and white! (to taka piosenka Kombi)
Ja; o to znam!
a zagrali co innego.
D.B ; no kurwa,black and white!
Ja;ej ale fajny perkusita.
i wzdychałyśmy sobie przez pół koncertu do kogoś z zespołu Kombi, a co ;-)
znów coś śpiewają.
Ja; ...?!
D.B; łe to nowe Kombi,nie znam tego i nie lubię.
po koncercie.
Ja; fajne to popopolo. szkoda,że znałam tylko 4 kawałki,muszę radiu-zet podziękować.moja mama to lubi.
D.B; spierdalaj.
Szkoda,że nie mam aż takiej pamięci bo było mi się 3 tygodnie na praktykach i było przeeebosko < 3
misz masz.
Ja,D.B i jej facet H.
D.B mi mówi,że wyjeżdzają najprawdopodobniej do Niemiec.
Ja; ale zajebiście!
(po 5 minutach)
Ja; ej ale to znaczy,że Cię tu nie będzie! Będziesz daleko ode mnie ,zostawisz mnie, odkochasz się i już nie wrócisz :(
D.B ; no przestań! przecież będe wracała tu często.
Ja; ?
D.B ; no przecież mam tu rodzine,dentyste,znajomych...
Ja; ta znajomych to Ty masz,rzeczywiście,w chuj.
D.B ; (posyła mi zabójcze spojrzenie i się śmieje)
H; wcale Ci nie pojechała.
D.B; muszę to sobie zapisac.
Ja; ej od zapisywania to ja jestem!
Ja; ej ale mi nie o to chodziło!
D.B; ...
Ja; no nie o to! Ty masz znajomych!
D.B; ...
Ja; no np mnie.
D.B; ...
byłam wczoraj z kaś i jej facetem (S) i X-wieloma ludźmi w barze.
stoję z piwem,muzyczka leci,widzę,że Ci żywo o czymś dyskutują.
podchodzę.
S; ej Marcel jakby wyglądało Nasze dziecko?
Ja; obstawiam,że będzie miało loczki.
S; (przybliża twarz do kaś) no jak?
kaś; (udaje downa,robi zeza etc) o tak.
S; no chyba po Tobie.
próbuję wczoraj medytowac.
próbuję to dobre słowo,o tak.
Ja; (jęcze przy pozycji pół-lotosu) ; kurwa jego mac
wchodzi Młody.
Młody; co Cię pojebało?
Ja; spierdalaj,przeszkadzasz mi.
Młody (śmieje się pod nosem) ; MEDYTUJESZ?! Jak Budda?!
Ja; wyjdz.
Młody; (siada na kanapie) o nie,ale Cię wzięło.Czytasz książki o buddyzmie,hinduizmie i teraz medytacja.Budda!
Ja; to nie medytacja,tylko Marcelowa próba medytacji.Poza tym to tylko książki,czytam bo to ciekawe,nie rozgłoś idioto ploty w domu że buddystką zostałam.
Młody; o dobre,nie pomyślałem.
Ja; ....
Młody; ej ale serio? Ogarnij się przeciez religia chrześcijanska,to ple ple ple
Ja; z tym że mi przeszkadzasz to nie żartowałam.
Młody; ej a co to masz? (na kartce miałam wypisane Mantry,typu "Om,VAM" itp)
osz kurwa,no buddyzm jak nic.
Ja; tłumacz sobie,że to jak joga.
Młody; ...
Ja; a co Ty konkretnie chciałeś?
Młody; wez mi kropleki do oczu wpuśc.
a teraz może nad morze?
Siedzę w pokoju,na dużej poduszcze,z laptopem na kolanach,wdycham opary z kadzidełka.
Wokół mnie porozrzucane książki.Masa książek.
Teraz mam tyle wolnego czasu,że nie wiem za co się zabrać,czytuje około 5 naraz,pochłaniając i ciesząc się każdą kartką,zdaniem,ich pięknym zapachem.
Wracam do starych,do tych które mnie zmieniły.Czytając je drugi raz wcale mnie to nie dziwi.
Piję słodkie kakao którego nie piłam od lat.
Jestem szczęśliwa,to dzwine.Diabeł się cieszy.
Odwiedziłam miejsce,w którym kiedyś coś zostawiłam,częśc uśmiechu w moim spojrzeniu.
Oprócz wyschniętego strumyka i chaszczy,które są wysokie sięgające bioder,nic się nie zmieniło.
Jestem w stanie podziwu,jak bardzo rok może zmienić człowieka.
Jestem też pewna,że wszystkie zmiany są budujące.A szczególnie te świadome.
Ja pieprzę biernośc.
Kocham się w chaosie.
Umieram jak James Dean i powstaję w każdej sekundzie,czując się dzieckiem pogardy.
Nie pokazuję jak mi zależy.Bo mi już nie zależy.
Ja nie mam marzeń,bo łączą się ode dla mnie z celami.
Czyniąc zło tworzę dobro.
Próbuję tak bardzo jak nigdy.I nigdy nie widziałam aż tylu różnych skutków.
We mnie nigdy nie ginie dziecko,nikt i nic nie umie go zniszczyć,bo zabić nie znaczy niszczyć.
Zerwij tylko ostatnie kajdany.Nie bój się,duś się,ale walcz,ból i krew są piękne.
Jestem wolna,najchętniej poszłabym po prostu przed siebie,bo wszędzie jest dobrze.
Koleżanka do mnie przyjechała Z, studiuje w innym mieście,znamy się od kiedy mam 3 latka.
Poszłyśmy do Zoo.
zaczęło padac i kupiłyśmy parasolkę,wartą 5 zł,za 20 zł.
Ja; tośmy zrobiły interes.
Z; interes życia!
Ja; boję się otworzyc,przecież ta parasolka się rozjebie zaraz.
Ja; niektóre zwierzęta to się od kilku lat nie zmieniają,te irbisy to całe zycie tu leżą.
Z; ale kiedyś misie białe były i teraz ich nie ma :(
Ja; pokój im.
Ja; i naszej parasolce.
wracamy z Z i jej facetem Ł do domu.sprzeczają się.
On; no tylko to mnie przy Tobie trzyma ... (i coś mruknął)
Ja; (śmieje się)
Z; spieprzaj więc!
Ja; (śmieje się dalej) jeśli powiedziałes to co myślę,to to było śmieszne,o.
Z; ale co ?
Ja; chociaż w sumie mnie śmieszy wszystko.
On; ee?
Ja; no prawie wszystko.
obydwoje się na mnie patrzą; iii?
Ja; powiedziałeś,że trzymają Cię przy niej tylko...
On; uśmiech?
Ja; a,myślałam,że cycki.
a dziś wieczorem byłam z D na koncercie.
Perfect.to nic ,że zdążyłśmy na 4 ostatnie piosenki ;-)
przed wejściem poszłyśmy do sklepu po soczki w szklanych butelkach.
Wchodzimy na pole koncertu.
Ochroniarz; przykro mi,ale butelki szklane nie wchodzą,nie mogą Panie wnieśc.
D; nawet nie zdążyłysmy otworzyc. (i otwiera żeby się napic)
D; wypijmy tyle ile możemy i wyrzucmy.
Ja; (patrze się smutno) kurwa a miałam taką ochotę komuś przyjebac tą butelka w łeb.
D; : DD
miałyśmy oczywiście parasolkę,bo padało.
stoimy już,Perfect graaa; "chciaaaałbyyym byc sobą jeszcze (...)"
ja płacze nad telefonem bo mi się popsuł.
Ja; : (
D; nie smutaj mordki, może się rozładował?
Ja; nie,ładowałam całą noc.
Ja; uderzyłam nim o rękę,raz,dwa,
D; no no.
Ja; kucnęłam i wale nim o ziemię.
D; mocniej mocniej.
Ja; nic :(
D; masz uderz o moją rękę,może moja ręka to uleczy.
Ja; nie,bo siniaka będziesz miec.
D; jaka Ty się troskliwa zrobiłaś,no ja pierdole.
D jest wyższa więc dałam jej parasolkę,ona trzyma,ja próbuje w sposób-cud naprawic telefon.
D; (w nutki piosenki) kuuurwaa
Ja; co?
D; czuję się kurwa jak Twój sługa!
Ja; (podnosze brew)
D; stoisz tu,w pierdolonej idealnej koszuli z kołnierzykiem, tych swoich butach i ta chustka na dredach,ja Ci tu trzymam tą parasolkę,żeby Cię nie zmoczyło i czuję sie kurwa jak Twój jebany sługa!
Ja; NIEEEEEPOKONNNAAANNNI!
D; ...
Ja; nooo przecież Cię kooooocham!
D; ja chcę goferka.
Ja; a ja sprawny telefon.
D; niepokonani.
Ja; chyba my.
a telefon mi się naprawił jak do domu wróciłam,prawda.
Dzień przed egzaminem z matmy. Siedziałam w nocy do 3,a egzamin miałam na 8 30.
Umówiłam się z Olkiem,że jakoś o 8 będę na wydziale.
Budzę się o 7 50.
kurwa mać.
W biegu tylko umyłam zęby i założyłam cokolwiek.Na wydziale.
Ja; zdążyłam!
Ja; (przeglądam jeszcze jakieś zadania)
O; no chyba Cię pojebało.
wchodzimy do sali,profesor czyta nazwiska,ona weszła pierwsza,zaraz moja kolej.
Szukam legitymacji w portfelu.
Wyjęłam niechcący kartę kredytową.
Ja; o rany
Kolega; ale że tak już na początku i od razu?!
Profesor; (uśmiech) na razie to Pani schowa,potem o tym pogadamy.
Ja; (uśmiech numer 3) i wchodzę do sali.
Siedzimy w pierwszej ławce.
Ja; mówiłaś coś,że na poprawie też siedziałaś w I ławce?
O; no tak.
Ja; ja pierdolę,to Ty dziecko szczęscia jesteś.
O; a na przeciwko mnie rozmawiał profesor z moim ćwiczeniowcą.
O; no pechowa jestem,pecha przynoszę,no co zrobić no.
Ja; muszę z tym jakoś żyć,nawet w tej pierwszej ławce.
O; (pokazuje mi na takiego kolesia,jeden z pilnujących) uważaj,ten w spodniach w kratkę narwany jest,pilnował mnie na rozbóju.
Ja; kurdę fajny! przystojny! mógłby mnie tak popilnować,gdzieś,jakoś...
O; ...
Ja; (podnoszę ręke i z uśmiechem odpalam) czy możemy prosić kartkę czystą?
Pan w spodenkach; (spojrzenie pełne pogardy) Pani sobie żartuje,przecież była wywieszka,że trzeba mieć swoje!
wzrokiem wbił mnie w krzesło.
Ja; już go nie lubię.
O; a nie chciałaś się słuchać.
po egzaminie.
Ja; wyniki z chemii są chodź zobaczę czy zaliczyłam.
O; przecież wiesz,że zaliczyłaś.
Ja; ale chcę zobaczyć ogólne oceny,no chodź.
O; po co? ważne,że Ty zaliczyłaś,nie wciskaj nosa w nie swoje sprawy no!
Ja; przecież te listy są dostępne dla każdego,bo wiszą w gablotce,pacanie.
O; no to co,niech Cie inni nie interesują,głodna jestem,chodź jeść.
Ja; nie,idziemy na dół.
O; ?
Ja; idę wsadzić nos w nie swoje sprawy ;-)
popatrzyłam na wyniki,zaliczyłam,pocieszyłam się,O się ponudziła.
O; jeść.głodna jestem.
Ja; no już,już idziemy.
O; ale nie mam kasy.kupisz mi kanapke?
Ja; a zrobisz mi loda?
tymczasem czas zacząć się uczyć do ostatniego egzaminu,amen!
Sesja to strasznie irytująca kurwa.
Ale nie damy się.
Wracam z treningu,słuchawki mam na uszach,pogrążam się w swych niecnych planach.
Przede mną 3 kolesi z transparentem "jakiej piosenki słuchasz?" i kamerą.
od razu wyczułam kłopoty.podeszli do mnie.
Oni; hej! jakiej piosenki słuchasz?
Ja; zajebistej.
Oni; ale jaki tytuł i wykonawca?
Ja; (patrzę na tą kamerę i w myślach kurwię dlaczego znowu ja)
Oni; jaka piosenka?
Ja; (mruknęłam) Hitman
Oni; co?
w końcu jakiś doszłyszał.
Oni; a jaki wykonawca?
Ja; pokazuję mu em peka
On się w niego gapi i wzrusza ramionami po czym mruczą okej i odchodzą.
Ja; spoglądam w ekran a tam UNKNOW
Ja; (do siebie) jestem genialna.
więc jeśli będziecie widzieć rozplamioną mordkę która nie wie czego słucha- tak to ja!
Gadam wczoraj z Młodym.
Ja; jak moja kota?
Młody; nie wiem,jebie mnie ona
Ja; trochę kultury dla mojego kota,kurwa.
Młody; ona śmierdzi.
Ja; sam śmierdzisz.
Młody; to mi pojechałaś.
Ja; po prostu jej zazdrościsz.
Młody; tego,że śmierdzi?
Ja; tego,że pewnie leży na fotelu do góry tyłkiem,każdy ją kocha,jest piękna i szlachetna i ma najlepszą Panią na świecie.
Młody; śmierdzi.
Ja; zazdrość- paskudne uczucie.
Gadam z koleżanką na fejsie,a miałam egzamin następnego dnia.
Ja; kurde powinnam się uczyć.
Ona; powinni na czas sesji tego fejsbuka Wam zablokować czy coś.
Ja; ee, wtedy to uczelnia by miała ze mną przejebane,same 5 bym miała.
po długiej nieobecności wracam dziś do domu,widzę się też z D.B < 3
a w ten czas matma czeka,ał.
Wszystko jest skąpane w nienawiści,zazdrości czy niecheci.
Jestem hipokrytą,nienawidzę nienawiści.
Hejterów też.
A muszę takich kurwa mać spotykać na każdym kroku.
Tak jakby nie mieli gdzie szczęscia szukać,plują przed nosem,że nienawidzą tego a tej suce dali by w mordę.
Dlaczego?
Bo tak.
Uargumentowana wypowiedz płynąca prosto z serca.
Nienawidzimy w 50% sławnych ludzi,tym którym się udało (lub nie),sław,gwiazd,Biebera,Wiśniewskiego,Dody,Rydzyka,Radia Maryja,Polityków,tej laski co jest z naszym byłym,a przecież byłego też nienawidzimy,ach i tej spod 2 co dostała się na medycyne i ogólnie to wszystkich.
O uzasadnienie nie ma co prosić,bo jedyne co usłyszmy to głupia odpowiedz "bo tak" , "bo taka,bo bogata,bo głos ma brzydki,bo jest blond,bo ma małe cycki".
Najlepsze jest to,że nikt ich nie zna,nie wie jacy są,media uwielbiają potęgować i podsycać to uczucie,ludzie to takie marionetki,którymi rządzi pudelek,klopsik,tv.Jak pokażą tak łapiemy,wierzymy,bo przecież wiemy najlepiej,zresztą czujemy się przez to lepsi,choć powdów to dumy to tyle co chuj,czyli,że nic.
Szczerze?Nienawidzą tylko głupcy.
Nie nienawidzę bo oblałam test,bo ktoś zdał go lepiej ode mnie,bo ktoś ma lepsze buty,bo ktoś lepiej śpiewa,bo ktoś zrobił coś czego ja nigdy nie zrobię,lub będę musiała się napracować,nie nienawidzę księży,cóż mi zrobili?
Nic.Póki nie robią mi krzywdy,nie mam powodów by być nawet skrzywioną.Nic mnie z nimi nie łączy,niczego od nich nie chcę,więc?
Moim ulubionym jest "nienawidzę polityki", tak jakbyście się na tym znali : D
No powiedzmy sobie szczerze kto wie co to jest senat,jakie prawa ma prezydent?Nikt.No prawie.
Ale lepiej ponarzekać na podatki,wzrost tego,brak tego,posypać to nienawiścią.
Teraz jest moda na "nienawidzę Hany Montany,nienawidzę dziewczynki co wygrała Mam talent,nienawidzę Biebera",dlaczego?
Bo tak napisał pudelek,bo grają w głupich filmach,bo zrobili coś na co nie mieli wpływu; to są do tego powody,czyż nie?
Szczerze to jest mi to obojętne,współczuje im tylko tego jadu,naprawdę.
Nigdy nie powiedziałam,że kogoś nienawidzę,bo nie mam ku temu powodów.Nikt mi tego również nie powiedział.Za mocne słowo?Gdzie tam,przecież strzelamy nim na lewo i w przód.
Jeśli ktoś ode mnie odszedł; miał taką potrzebe,cieszę się,że teraz jest szczęśliwy.Szczerze życzę powodzenia.
Jeśli ktoś rozjebał test,a ja go zawaliłam,to gratuluję i proszę o pomoc.
Jeśli mojej znajomej wpada do łózka codziennie inny facet; widocznie to lubi,tak chce.
Jeśli komuś udało się zdobyć jakąś rolę/coś na czym Ci w chuj zależy,to może zamiast ryczeć jak kot nad rozlanym mlekiem,to podnieś kurwa dupę i się postaraj?
Czego zazdrościsz?Sławy?Pieniędzy?
Nienawidzisz bo zostawił Cię dla innej?
Widocznie była lepsza,to z nią był szczęśliwy.
Nienawidzisz bo śpiewa,ma fulkapa, damski głos,a mimo to kąpie się w kasie?
On i tak Cię kocha.
przeniesione z pb,2010r.
Chciałam coś mądrego napisać,ale znów mi nie wyjdzie.Pewnie jak zawsze.
Chciałam coś przekazać,ale... no jak zawsze.
Chciałam dziś też się zintegrować z moją rodziną,którzy są pasjonatami TVN24.Otóż moja rodzina potrafi od rana z przerwą na obiad,kibelek niekoniecznie gapić i słuchać jakiegoś pedała,który tylko marudzi na wysokie podatki,obywateli,prezydentna,Rusków,szerokie cipy u nastolatków i ocieplenie klimatu,przez co wniosek nasuwa się sam,że wszyscy jesteśmy marni,świat marny i też jebniemy marnie.Jak nie w 2012 to na ptasią odrę,albo sprzedadzą Nasze DNA na targu i będzie kupa.
Tak czy siak zasadzilam mój kuper przed telewizorem,zrobiłam popcorn,parówke dla psa, i oczom mym ukazał się motłoch z transparentami drący się w nicośc (czyli wniosek,że do Boga).Smarknęłam jak zawsze i grzecznie spytałam "Mamusiu WTF?" Od razu przetłumaczyłam na polski "o co tu chodzi?"
Nie mogłam na nic wpaść,jak bardzo trzeba być pojebanym i w jakiej idei żeby tak się zachowywać,starsze panie bez zęba na przedzie drą się coś o Komorowskim,że to cipa i chuj,że im coś chcą zabrać,że ich dusze są rozdarte,że Księża mają ich w swej wąskiej dupie,że krzyż to świętośc ociekająca złotem,a to że Kaczyński tego by nie chciał,bo przecież tylko one wiedzą,co On teraz myśli w tym Krakowie i jak przerzuca się z boku na bok.
"Polityka!" zagiełam genialnie czasoprzestrzeń.
Mamusia idealnie mi wytłumaczyła,że rzucają się do gardeł o ten krzyż smoleński,co to sobie postanął,chcą go przenieść a Ci tego nie chcą.Więc co? Więc stoją i machają prześcieradłami,na których bzykała się ich cała rodzina,od stryja do potomka rodu własnego.Cytują jakieś mowy,choć od razu widać,że książki w ręku nie mieli od lat 15.
Albo w ogóle jej nie mieli.
Po 5 minutach słuchania inteligencji Polskiej,patrzenia na ludzi którzy wygladają jakby się załatwili wścieklizną ; nasuneło mi się tylko jedno;
"Niech i ich pierdolnie jakiś samolot,bo..."
Z pokoju mnie wyjebali,ręke drzwiami przycieli i popcorn zajebali.Wyzwali od cynicznych i obrażających nie-wiem-sama-co.Rodzinnie tak.
Chcieli pewnie bym koczowała pod drzwiami,ale gdzie tam. Co najlepsze; oni też tego nie mogą słuchać,ale słuchają.Bo chcą wiedzieć co będzie dalej.
Ja Wam powiem co; plebs dalej będzie swym brudnym cialem chronił tego miejsca,póki nie pokaże się mu gdzie jego miejsce.Ludzie dzielą się na tych mądrych,mniej mądrych i głupców.Plebs to głupcy.Ci którzy nie umieją podjąc rozsądnej decyzji i rzucają się z motłochem,hipokryci,którzy pierdolą o swym Bogu,a gdyby mogli to pourywlaliby kutasy wszystkim którzy mają inne zdanie.
Muszą się do czegoś przyczepić i wynosić imie zmarłych , nie zmarłych,bo oczywiście chcą przez to coś pokazać.
Jakby mnie jebnął samolot,jakby mnie rozdarło,to bym poprosiła nieistniejącego Boga o posłanie na nich jakiegoś piorunka,czy coś.
Wiecie zaskakujące jest to,że na początku wszyscy łączyli się w bólu,krzyż był tylko SYMBOLEM,wszyscy myśleli naiwnie,że wszyscy się połączą jak te dwie częsci pomarańczy i... o Borze,dobrze,że tego nie widzisz.
przeniesione z pb, 2009r
Pamiętaj,że wszystko co dotyczy; Boga,przedmiotów 'boskich',łasiczek,kobiet,które trzymają ręce w sposób "ale o so chodzi?" jest fajne.I jest to sztuka.
W takim razie ja nie chcę znać sztuki,o.
Ale o so chodzi; ostatnio miałam sen i przypomniało mi się kilka scenek sprzed 10 lat dotyczących religii.Każdy takie ma.Oto i moje.
(sytuacje naprawdę miały miejsce.czas od 2 podstawówki do 6 klasy.)
Scena numer jeden.
2 klasa.Przygotowanie do komunii.Lekcja religii.Ksiądz bierze do ręki krede i rysuje dwa serca.Jedno rysuje puste,drugie zamazuje.Serce numer jeden;człowiek dobry,czysty.Serce zamazane;człowiek grzeszny.Po tej lekcji wracamy w wielkiej zadumie ;
ja;Ania powiedz; kurwa.
Kol 1;phi,nie,bo ja chce miec czyste serduszko.takie jak ksiadz malował.
Kol2;a Ty Mar już masz serce zamazane,grzech,appp!
Wtedy kurwa po raz I zabiła moje serce.
Scena numer dwa.
Kościół.Klasa 2/3,zdycham w Kościele.Za 15 minut ma być Dragon Ball.Plan ewakuacyjny start.
ja; (zawija sukienke i w połowie mszy idzie do drzwi)
strasza babcia;Ty dziewczynko musisz zostać,bo masz komunie/rocznice.
ja;(zaczynam biec,krzycze podobno na pół Kościoła) ALE JA MUSZĘ JECHAĆ DO BABCI!
15minut po oglądałam RTL7.
Skłamałam.
Scena numer trzy.
Lekcja religii.Ja i koleżanki oglądamy Bravo (jak nie wiesz co to Bravo,idź się golić latarką).Dział; seks.
Kol 1; ej a co to jest ten orgaSM?
Kol2; nie wiem.może spytamy się księdza?
Ja;ej a czemu ten chłopak na obrazku zagląda sobie w majtki? (pokazuje i robi dziure w papierze)
Kol1;PROOOSZĘ KSIĘDZA! (woła)
Ksiądz;tak dziewczynki?Oh co Wy tu oglądacie!To takie głupoty są i...blabla.
Nie,nie spytałyśmy o to,nie wiem co Nas powstrzymało.
Żałuje.Bo do tej pory nie wiem co to jest orgaSM.
Oh moi kochani.Idzcie lepiej do Kościola i nauczcie się tam,że nie ma czegoś takiego jak "katolik niepraktykujący".
Ostatnie zdanie wcale nie jest odskocznią(no dobra jest.),po prostu chciałam napisać więcej,ale kończy mi się miejsce.Głupi ten fotoblożek.
Idę czytać,Z kotem moi mili.